|
Ten związek przestrzeni dotykowej z przestrzenią wzrokową jest to kryterium naturalizmu dla ocenienia dzieła sztuki malarskiej; kryterium zaś harmonii będzie logika oświetlenia przedmiotów przy danych źródłach światła o danych kolorach i pewne założenia co do właściwości danej atmosfery." Teoria taty, jak ulał. Czy równie trafne jest to, co Witkacy twierdzi dopiero w roku 1938, że ojciec idąc dalej własną drogą musiałby dojść do Czystej Formy? Zaraz się nad tym zastanowimy.
Ze Stanisławem Witkiewiczem jest ta trudność, co zapewne z każdym wybitnym myślicielem: trzeba jasno widzieć ewolucję jego poglądów między pierwszymi poważnymi artykułami w „Wędrowcu" (1884--1885) i ostatnimi monografiami (1912), ale zarazem nie tracić z oczu tego, co stałe. Ostatnio wzięli się do sprawy Maria Olszaniecka w znakomitym wstępie do nowego (1971) wydania Sztuki i krytyki u nas, jak również - pięknie omawiając ten wstęp - Maciej Masłowski (1972). Oboje kładą nacisk na dynamikę myśli Witkiewicza i z pewnością mają rację: życie nie stoi w miejscu. Tylko krowa (podobno) nie zmienia poglądów.
Witkiewicz żył w czasach co się zowie przełomowych: jak wiadomo wszystkie czasy są przełomowe, ale niektóre są przełomowsze. Każdego chyba kusi, by widzieć jakościową zmianę jego poglądów zwłaszcza na progu ituleci.
|